3 sierpnia 2013

Papierowa dziewczyna - Guillaume Musso

Tytuł oryginalny: La fille de papier
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2011
Liczba stron: 416

Ale upał! Jest tak gorąco, że nie che mi się nawet kiwnąć palcem. Co zabiore się za książkę to odkładam. Nie mam na nic sił. Miałam w rękach "Dziewczyny wojenne", "Medaliony" (świetna lektura na wakacje, huh?), Terry'ego Pratchetta, ale żadnej z tych książek nie chciało mi się czytać. Stwierdziłam, że potrzebuję cos lekkiego, najlepiej jakieś romansidło. Wybrałam się więc do biblioteki i wróciłam z "Papierową dziewczyną". Kiedyś juz słyszałam o tej książce, więc stwierdziłam: czemu nie, zobacyzmy co to. Uwielbiam książki o książkach i piasarzach xD Dobrze zrobiłam, bo już wróciła mi chęć do czytania, przy książce odpoczęłam i  miło spędziłam czas. To był dobry wybór ;)

Jest to powieść o pisarzu, Tomie Boydzie, który przeżywa załamanie nerwowe po rozstaniu ze swoją wspaniałą dziewczyną Aurore. Wtedy pojawia się tajemnicza dziewczyna, która twierdzi, że jest postacią z jego trylogii i "wysunęła się z książki" przez błąd w druku. W czasie podróży, mającej na celu odzyskać Aurore, dziewczyna powoli przywraca swego towarzysza do świata żywych.

Guillaume MussoTom Boyd osiągną sukces. Jego Trylogia Anielska odnosi sukces. W mgnieniu oka zdobywa sławę i pieniądze o których nawet nie śnił marzyć będąc chłopcem z biednej dzielnicy. Ma też piękną dziewczynę z którą jest szczęśliwy. Niestety, ta kobieta także go zniszczyła. Tom nie mógł się pogodzić z jej utratą przez co zaczął faszerować się lekami, pić, wszczynać bójki, zdobywał mandat za mandatem, popadł w długi. Kiedyś jego książki same się pisały, nie mógł bez tego żyć. teraz od pół roku nie napisał ani jednej strony. Spadł na same dno. Nie słucha przyjaciół, którzy usiłują mu pomóc. Te pierwsze rozdziały opisujące rozpacz Toma były najtrudniejsze. No ile można rozpaczać po stracie dziewczyny? To było totalne przegięcie, nie wiem tylko czy ze strony postaci czy to pisarz przesadził. W każdym razie to już stało się irytujące i męczące, więc kiedy razem z Billie ruszyli w podróż poczułam ulge. Billie Donelly (jak mu się przedstawiła) ma w sobie dużo energii i nie obchodzi się z pisarzem jak z jajkiem. Generalnie jest dość sympatyczna, na swój sposób.

Wydawać by sie mogło, że w takiej książce nie znajdzie się odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Ta książka to nie skarbnica skrywające tajemnice świata. Ciężko doszukiwać się w niej sensu życia. Tu w przeciwieństwie do ksiązek pana Coelho nie natykamy się co róż na złote myśli. Jednak jeśli się skupimy i "przedrzemy się" przez tą wierzchnią warstwe, możemy znaleźć kilka ciekawych rzeczy. Może to nic odkrywczego, każdy wie, że powinno się cieszyć nawet z małych rzeczy, z najmniejszych przyjemności w życiu, ale czy na prawdę ktoś tak robi, docenia chwile? No nie wiem, ja mam na pewno z tym problem. Dlatego spodobało mi się to co Billie powiedziała do Toma;

"-Może umie pan opowiadać różne historie, oddawać cudze emocje, cierpienie, szczęście, ale nie umie pan oddać... smaków. (...)Na przykład smaku tego owocu - rzekła, odkrawając kawałek kupionego rpzed chwilą mango.
- Niech pani poda jeszcze jakiś przykład.
Podniosła głowę i zamknęła oczy, nastawiając ładną buzię na poranny wietrzyk.
- No, na przykład, co czujemy, kiedy nadstawiamy twarz na powiew świeżego wiatru...
-Taa...
Zrobiłem powątpiewający grymas, ale tak naprawdę wiedziałem, że w pewnym sensie Billie ma rację: nie umiałem oddać uroku chwili. Nie umiałem go oddać, ale też go wyczuć, nie potrafiłem cieszyć się chwilą, a więc nie mogłem podzielić się z czytelnikami uczuciem, którego nie znałem."


Jest to przyjemna powieść na upalne dni. Nie wiem, może ja jestem niedomyślna, ale nie spodziewałam się takiego zakończenia. Przez większą część książki byłam przekonana, że powieść zmieniła się na obyczajówkę z romansem i nutką czegoś magicznego, co pozwoliło się przedostać Billie z książki na nasz świat. Nie będę Wam spojlerować i nie napisze o co tak na prawdę chodziło, przeczytajcie sami. Jeśli chcecie coś lekkiego, opowieści o miłości, przyjaźni, coś może nie przesłodzonego, ale z happy endem to ta książka może się Wam spodobać ;)

7/10
♥♥♥♥♥♥♥

1 komentarz:

  1. Pamiętam jak moja koleżanka czytała tę książkę i jakoś jej nie porwała ta historia. Jako że ona jest większą miłośniczką takiej literatury, to ja sobie odpuściłam. Jeszcze się zastanowię, może jednak się kiedyś skuszę.

    OdpowiedzUsuń